Gdy Ajen świętuje swój pierwszy rok, współzałożyciel Patrick Hurenkamp zastanawia się nad dotychczasową podróżą, od wielokrotnych testów zapachów z perfumiarzami po dotarcie Ajen do pierwszych międzynarodowych klientów.
Co zainspirowało ideę Ajen — jaka potrzeba czy frustracja ją dla Ciebie wywołała?
To nie był pojedynczy moment, ale raczej cicha frustracja, która narastała z czasem. Ciągle zauważałem, jak każda łazienka i kuchnia wydawały się wypełnione plastikowymi butelkami, każda wykrzykująca różne obietnice, często dalekie od naturalności. Chcieliśmy stworzyć coś spokojniejszego: produkty, które są zarówno piękne w wyglądzie, jak i naprawdę życzliwe w swojej zawartości.
Od początku spędziliśmy też dużo czasu myśląc o refillach. W pewnym momencie rozważaliśmy nawet chodzenie od drzwi do drzwi, żeby napełniać butelki w domach. Zrównoważone, ale mało praktyczne. Tak powstał pomysł na refills przez skrzynkę pocztową: kompaktowe saszetki uzupełniające, które przechodzą przez pocztę. Pozwala to ludziom zainwestować raz w ponadczasową butelkę, a potem łatwo i przystępnie ją uzupełniać.
Ta równowaga między designem, doświadczeniem sensorycznym i codzienną praktycznością stała się fundamentem Ajen. Wszystko musiało wydawać się przemyślane: tekstura opakowania, spokój zapachu, nawet osobista notatka, kiedy dajesz to jako prezent. To wszystko jest częścią wnoszenia nieco więcej troski do codziennego życia.

Czy było wyzwanie, które stało się wartościową lekcją w pierwszym roku Ajen?
Jednym z największych wyzwań był czas, a raczej nauczenie się dawania rzeczom czasu, którego potrzebują. Tworzenie linii produktów pielęgnacyjnych jest właściwie dość złożone. Formuły musiały być naturalne, ale także luksusowe w użyciu: miękka piana, odpowiednia tekstura, właściwa równowaga między nawilżeniem a lekkością. Testowaliśmy niezliczone wersje, które były zbyt lepkie lub nie wchłaniały się wystarczająco dobrze, aż w końcu znaleźliśmy idealną równowagę.
To samo dotyczyło zapachów. Praca z naszymi perfumiarzami nauczyła mnie, ile rzemiosła i cierpliwości potrzeba, żeby coś wydawało się bez wysiłku. Każda mała zmiana w formule wpływa na to, jak zapach się rozwija. To proces nieskończonego dopracowywania.
Jako przedsiębiorca, jesteś przyzwyczajony do szybkiego działania, ale Ajen przypomniał mi, że powolność może być potężna. Poświęcenie czasu na zrobienie czegoś dobrze to to, co sprawia, że rezultat jest ponadczasowy.

Który kamień milowy wydał się prawdziwym momentem "uszczypnij mnie"?
Dla mnie ten moment nastąpił, gdy zaczęliśmy otrzymywać nasze pierwsze międzynarodowe zamówienia. Od początku chcieliśmy, żeby Ajen odzwierciedlał holenderski design. Czysty, ugruntowany i cicho wyrafinowany. I połączyć to z esencją holenderskiej natury. Naturalnie, mieliśmy nadzieję, że znajdzie to oddźwięk tutaj w Holandii, ale widząc zamówienia napływające z miejsc takich jak Dania, Hiszpania i Polska, to była prawdziwa niespodzianka.
Nie tylko od indywidualnych klientów, ale także od butikowych hoteli, restauracji i międzynarodowych sprzedawców, którzy podzielali nasze wartości. To był dumny moment, uświadomienie sobie, że coś tak zakorzenionego w naszym lokalnym rzemiośle, z naszego zakładu produkcji mydła we Fryzji, może znaleźć dom na półkach łazienek w całej Europie. Czułem, jakby Ajen zaczął podróżować sam.
Czego nauczyłeś się o sobie w tym pierwszym roku?
Uświadomiłem sobie, jak bardzo naprawdę kocham budowanie. Rozpoczynanie czegoś od zera i oglądanie, jak to nabiera kształtu krok po kroku. Po mojej poprzedniej firmie, bloomon, wzięłem sobie trochę czasu wolnego, żeby skupić się na rodzinie, uczyć na uniwersytecie, pomagać innym startupom i odkrywać nowe pomysły. Ale ten miniony rok przypomniał mi, gdzie czuję się najbardziej w domu: w procesie tworzenia.
Kocham kształtowanie nowych rutyn, nowych produktów i nowych sposobów robienia rzeczy. Czy to formułowanie, opakowanie, czy technologia stojąca za tym, jak pracujemy, cieszę się każdą warstwą tego. Przedsiębiorczość tak naprawdę się nie zatrzymuje; jest tam wieczorami i w weekendy. Ale dla mnie to nie jest ciężar, to energia. Szczególnie gdy widzę, jak ludzie reagują na to, co zbudowaliśmy. Kiedy klienci dzielą się tym, że Ajen stał się częścią ich domu. To sprawia, że uśmiecham się każdego dnia.

Jak budowanie Ajen wpłynęło na Twoje własne codzienne rutyny lub relację z naturą?
Zawsze byłem dość niecierpliwą osobą. Lubię iść naprzód, robić rzeczy i odkrywać nowe pomysły. Ale jednym z momentów, które zawsze ceniłem, to te kilka spokojnych minut pod prysznicem. Żadnych ekranów, żadnych powiadomień, tylko mała przerwa w dniu, gdzie jest czas na myślenie i resetowanie się.
Dzięki Ajen stałem się bardziej świadomy tego, jak ważne te momenty naprawdę są. Czy to mycie rąk, branie prysznica czy spacer, to są okazje do zwolnienia, ponownego połączenia z naturą i zauważenia tego, co Cię otacza. Te małe przerwy często przynoszą najlepsze pomysły, właśnie dlatego, że nie starasz się zbyt mocno. Myślę, że o tym jest też dla mnie Ajen: tworzenie produktów, które przypominają Ci, żebyś był nieco bardziej obecny, nawet w najprostszych rutynach.
Jak to było budować Ajen razem z Maartje?
To było wspaniałe. Naprawdę energetyzujące. Znamy się od prawie dwudziestu lat, więc jest silny fundament zaufania i wspólne poczucie humoru, które utrzymuje wszystko lekkim, nawet gdy rzeczy stają się intensywne. Nie potrzebujemy wielu słów, żeby się zrozumieć, i zawsze jest miejsce na śmiech, co sprawia, że nawet długie dni są zabawne.
Maartje ma niesamowity talent do opowiadania historii i tłumaczenia zapachu na emocje. Może opisać, co robi Ci zapach w sposób, który sprawia, że wszyscy to czują. Ma też skrupulatne oko do szczegółów, które podnosi wszystko, co tworzymy.
To, co najbardziej dzielimy, to miłość do designu, podróży i spędzania czasu z naszymi rodzinami na świeżym powietrzu, i to poczucie równowagi pokazuje się w tym, jak budujemy Ajen. To nie tylko tworzenie pięknych produktów; to tworzenie sposobu pracy i życia, który ma sens.